W części trzeciej naszej serii o etycznej konsumpcji będziemy dalej eksplorować zawartość produktu – tym razem koncentrując się na składnikach. Na dzień dzisiejszy składy kosmetyków, i w mniejszym stopniu środków czystości, są objęte szeregiem norm regulujących co mogą i czego nie mogą zawierać.

Wiemy, że nazewnictwo w składzie jest zgodne z nomenklaturą INCI i nie zawsze łatwo zidentyfikować co jest w danym produkcie. Pomagają w tym blogi takie jak Czytamy Etykiety. Na skład należy się patrzeć z kilku perspektyw:

  1. CZY SKŁADNIKI SĄ BEZPIECZNE DLA CZŁOWIEKA?

Tutaj podejście jest takie samo jak przy formule. Zawsze warto się zastanowić czy używając tego produktu nie znajdziemy się w sytuacji, w której pomoże on na coś, a zaszkodzi na coś innego. Są składniki lub kombinacje składników, które np. akumulują się w organizmie z czasem. Dlatego polecamy przeczytanie listy składników (tzw. INCI) i zapoznanie się z ich kartami charakterystyki (ang. material safety data sheet – dokument zawierający opis zagrożeń, które może spowodować określona substancja lub mieszanina chemiczna, a także podstawowe dane fizykochemiczne na jej temat). W najbliższym czasie opublikujemy artykuł, o tym jak czytać takie karty.

  1. SKĄD POCHODZĄ?

Produkt może się składać z super naturalnych i bezpiecznych dla zdrowia składników, ale nie będzie ekologiczny (w rozumieniu zasad zrównoważonego rozwoju), jeśli te składniki będą jechać do nas z drugiego końca świata. W miarę możliwości, polecamy wybierać produkty, których składniki są produkowane/rosną lokalnie i tym samym generują niższy ślad węglowy związany z transportem.

  1. JAK SĄ PRODUKOWANE?

Ostatnim aspektem, na który chcielibyśmy zwrócić waszą uwagę są warunki produkcji składników. I chodzi nam o to czy są one produkowane z poszanowaniem ludzi (tzw. fair trade) i środowiska (organiczne lub ang. sustainable). I tutaj trzeba bardzo uważać, bo coś co dzisiaj jest naturalne i na co nagle wzrośnie zapotrzebowanie, jutro może być zagrożeniem dla środowiska z powodu nadmiernej eksploatacji. Tak stało się z awokado i olejem palmowym. Wiele się dzsiaj mówi o tym jak zły jest olej palmowy. A on sam w sobie nie jest zły, ale okazał się takim sukcesem kosmetycznym, że nadmierne zapotrzebowanie na niego spowodowało katastrofę ekologiczną.

Niestety nie jest łatwo przesledzić drogę jaką docierają do nas składniki produktów, które używamy. W wielu przypadkach mamy do dyspozycji tylki INCI i deklaracje producentów. Tutaj pomocne bywają certyfikaty, ale są one też złudne. Proces certyfikacji jest drogi, i wielu małych producentów nie może sobie na początku swojej drogi pozwolić na taką certyfikacje. Pozostaje tylko im ufać. A o certyfikatach więcej będzie w kolejnych wpisach.


Mamy nadzieję, że powyższy artykuł przybliżył wam temat składu produktów, a w części 4 serii o etycznej konsumpcji poruszymy tematy związane transportem i logistyką.